niedziela, 12 sierpnia 2007

W kinie też nie zapłacisz kartą

Wybrałem się dziś (a, to już było wczoraj) z córką do kina. Na Harry'ego Pottera (nb. wg mnie i córki najlepszy z całej dotychczasowej serii) do Silverscreen Targówek.

W kinie i tak bez gotówki ani rusz, bo za popcorn i colę tylko w ten sposób można zapłacić (tak na marginesie: w sumie to uważam, że to niezbyt elegancko jeść i pić w kinie, ale zazwyczaj daję się namówić - coś mi mówi, że dziś to był ostatni raz), ale za bilety na seans jak najbardziej - bezgotówkowo, kartą. W dodatku okazuje się, że przy płaceniu kartami wydanymi przez Citi dostanę rabat - świetnie, akurat mam taką.

I co? i pstro: oczywiście terminal nie działa ("od pół godziny nam już nie działają" - cytat z pani kasjerki). To już drugi raz w ciągu dwóch tygodni spotyka mnie taka wątpliwa przyjemność - dobrze, że tym razem miałem gotówkę (na ten popcorn ;)) więc odeszliśmy z biletami a nie z kwitkiem. Ale rabatu już nie dostałem.

Kartami płacę używam już ładnych parę lat, ale dopiero ostatnio coraz częściej spotykam się z awariami uniemożliwiającymi dokonanie płatności - na palcach jednej ręki można by policzyć sytuacje z którymi się zetknąłem. A tu masz, jedna po drugiej - pech, czy cofamy się w rozwoju?

Mam nadzieję, że jeśli uda się pomyślnie doprowadzić do ME Euro 2012, to również całą infrastruktura telekomunikacyjna nadąży i nie będzie fundować takich niespodzianek kibicom z całej Europy.

4 komentarze:

brt12 pisze...

Widzisz, Ty marudzisz, że kartą nie można płacić.

Wyobraź sobie, że ja do tej pory informuję konduktorów PKP, kanarów tramwajów, metra i innych, że uczniom/studentom polskim do 26. roku życia przysługuje zniżka na komunikację. Teraz pomyśl jak będą oni przygotowani na rozmowy o zniżkach z turystami w 2012 ;)

W sumie tak teraz się zastanawiam co na popsute terminale federacja konsumentów...

goto pisze...

No marudzę, po to mam kartę, żeby z niej korzystać i nie lubię jak mi sie utrudnia.
Nie sądzę żeby FK mogła coś na nieczynne terminale, chyba żeby to było nagminne. Ale z ciekawości być może podrążę temat.

ojczym pisze...

A to jak najbardziej fakt - po to jest karta. Mnie kiedyś spotkało coś podobnego, ale na większą skalę. Miałem planowany rano wyjazd, a w baku opary. Pojechałem na stację Orlenu - dobrze, że zauważyłem kartkę zanim zatankowałem, że z powodu awarii kart nie przyjmują. No to myślę, pojadę na drugą. Dojechałem, a tam podobna kartka. Ubjechałem jeszcze 3 stacje (różnych firm) i kartą się nie dało. Zajechałem do bankomatu i z dużą prowizją wypłaciłem gotówkę. Później się okazało, że to chyba tylko na stacjach benzynowych awaria była, bo w sklepach nie było problemu. A może benzyniarze się zmówili, bo za duże prowizje muszą płacić ...?
A obżeranie się w kinie jest faktycznie nieeleganckie. I dlatego żadko do kina chodzę, bo nie lubię, jak mi nad uchem ktoś chrupie, mlaska i siorbie.
Pozdrawiam

goto pisze...

No to faktycznie miałeś niewesołą sytuację, raz dawno temu pamiętam też że w jakimś dużym hipermarkecie nie działały terminale w kasach i też skończyło się na bankomacie. Ale kilka stacji pod rząd? To faktycznie wygląda jak zmowa.
Najgorzej gdy człowiek się spieszy a tu takie kłody pod nogi wpadają.